Murcof pod tym pseudonimem kryje się meksykańscy Fernando Corona. Jego muzyka to minimalistyczne electro połączone z harmonią klasyki. W wielu kompozycjach można usłyszeć wpływy z różnych gatunków muzycznych m.in. minimal techno, dubstep, IDM, glitch, drone czy ambient. Opierając się o minimalizm i barokowe brzmienia, krąży wokół tematów życia, śmierci i wieczności, komponując tym samym muzykę poruszającą umysł i serce. Duży wpływ na twórczość Murcofa ma jego dzieciństwo. Jego ojciec był muzykiem i od dzieciństwa zachwycał się muzyką klasyczną (głównie muzyką Bacha) i elektroniczną (w wydaniu pionierów tego gatunku takich jak: Jean-Michel Jarre, czy Tangerine Dream). Już jako nastolatek przeprowadzał pierwsze eksperymenty w zakresie muzyki awangardowej. Każdy wydany do tej pory album przyjmowany był przez krytykę i publiczność z wielkim entuzjazmem. Jak powiedział podczas jednego z wywiadów: „Do końca życia będę słuchał elektroniki i klasyki. Innych rodzajów muzyki oczywiście też, ale te dwa przemawiają do mnie najbardziej. Muzyka jest dla mnie równoległym językiem. Być może jest ona zdolnością zrozumienia pewnego ukrytego przekazu. Na przykład, kiedy teraz rozmawiamy i ja mówię, a ty słuchasz, to nie słuchasz tylko tego, co mam do powiedzenia. Słuchasz także tonu mojego głosu, szybkości z jaką mówię i to również niesie ze sobą jakąś informację. Wiesz, tak zwany ładunek emocjonalny. Myślę, że na podobnej zasadzie muzyka może być takim specjalnym, wysoce rozwiniętym obszarem w komunikacji. Muzyka może wyrażać mnóstwo zjawisk i dopóki nie staniemy się idealni – a to nigdy nie nastąpi – będziemy potrzebowali tego typu języka do ekspresji uczuć i wszystkich tych niewerbalnych stanów, które niesłychanie trudno wyrazić. Muzyka sprawia także, że czujesz się mniej samotny w swoim odbiorze świata, ludzi. Muzykę można postrzegać na naprawdę wiele sposobów. Rodzimy się ze zdolnością rozumienia tego języka, każdy rozumie muzykę. To trochę tak jak z wyrazem twarzy – nawet niemowlęta wiedzą, kiedy ich matka się uśmiecha, a kiedy płacze. Rozumieją to w taki sam sposób, w jaki my rozumiemy muzykę, intuicyjnie. Może dałoby się to sprowadzić do czysto biologicznej perspektywy, do jakiejś części naszego mózgu, do DNA?”

Murcof - Cielo

Isjaki to kolejny kawałek promujący nowy krążek Sigur Rós. Premiera Kveikur przewidziana jest na 18 czerwca, a islandzka grupa dba o to by zaspokoić apetyt czekających fanów. Po ciężkim brzmieniu Brennistein zaserwowali nam delikatne wytchnienie, łącząc łagodny wokal Jónsiego z wyrazistą perkusją.

Minęły dwa lata od wydania przez Bobb’ego Krlic’a debiutanckiego albumu. Można powiedzieć, że The Haxan Cloak pojawił się na rynku muzycznym znikąd prezentując przy tym mocny i bardzo spójny materiał. Połączenie szaleńczych, ciężkich dźwięków przyprawia o dreszcze. Pierwszy album porównać do przedstawienia bojaźni przed śmiercią. Nowy krążek – Excavation można wtedy porównać do eksploracji bezmiaru życia po życiu. Usłyszymy gęsto poskręcane dźwięki, kompozycje przypominające labirynty, z których nie potrafimy znaleźć wyjścia. Autor w pełni wykorzystuje formę pełnego albumu. Niektóre prezentowane w nim utwory trwają ok. 10 minut. Dzięki temu pokazuje, że całość nie jest prostym zapisem melodii, a narracją, którą dzięki temu buduje. Już na samym początku zaprasza nas do zatopienia się w pustej otchłani rozpaczy, po to by w kolejnych utworach przerwać ten spokojny stan piskami i mocnymi elektronicznymi partiami. Excavation to nie tylko muzyka, cały krążek serwuje sporą dawkę emocji. Porównując go do poprzedniego albumu można zleźć wiele różnic, jednak nie są to całkowite zmiany – szereg organicznych dźwięków został zastąpiony bardziej buntowniczym post-rockiem.

Mammal to drugi krążek wydany przez brytyjską artystkę Elizabeth Walling, występującej, jako Gazelle Twin. Po wydanym w 2011 roku debiutanckim albumie The Entire City postanowiła zgłębić się w tematykę ludzkiego organizmu, przedstawiając go, jako żywą aparaturę służącą do funkcjonowania. Tym samym podkreśla niezauważalny związek między ciałem i umysłem. Każda z piosenek zawiera dźwięk przypominający bicie ludzkiego serca, który wraz z innymi dźwiękami jest zanurzony w ciemnym i rozmarzonym otoczeniu. W otwierającym płytę utworze, I Turn My Arm, analizuje zjawisko kończyny fantomowej. W This Is My Hand nawiązuje do tych rozważań, poruszając kwestię uczucia rozdzielenia ciała od myśli i przerażenia podczas uświadamiania sobie na nowo, że jest to obiekt fizyczny. Między tymi dwoma utworami znajduje się utwór Heartbeat, w którym śpiewa o swoim życiu, w którym jest zahipnotyzowana przez rytm uderzeń serca. Całość zbudowana jest z syntetycznych dźwięków przeplatanych eterycznym głosem Elizabeth. Podczas śpiewania odeszła od upiększania i budowania rozmaitych warstw poprzez wokal, w ten sposób pozwala, aby pozostał czysty (wręcz nagi), co dodatkowo wspiera ponury podkład muzyczny.

Gazelle Twin - I Turn My Arm

Gazelle Twin - Heartbeat

Gazelle Twin - Mammal (full album)

Mała próbka tego, co nadejdzie wkrótce. Brennisteinn nowa EP-ka islandzkiego zespołu Sigur Rós osiągnęła swój cel i wyostrzyła apetyt.

Po zeszłorocznej premierze albumu Valtari, który spotkał się z dużą krytyką, czas na odmianę brzmienia. Nowa EP-ka określiła kierunek, w którym poszedł zespół i rozwiał, choć część wątpliwości dotyczących nadchodzącego albumu Kveikur. W tytułowym utworze możemy zauważyć, że Sigur Rós zaczęło eksperymentować z ostrzejszym, bardzo szorstkim dźwiękiem elektroniki pokrytym delikatnym wokalem Jónsiego. Podobne kompozycje mogliśmy już kiedyś usłyszeć, lecz tym razem całość jest o wiele bardziej wyraźna. Mrok i niepokojąca atmosfera stworzona przez muzykę jest rozświetlana wokalem, który znakomicie komponuje się z resztą. Dodatkowe smyczki dopełniające całości w refrenie.  Na płycie znajdują się również dwa instrumentalne utwory. Pierwszy z nich Hryggjarsúla to połączenie smyczków z instrumentami dętymi, które w całości serwują nam upiorny i niespokojny ambient, który na koniec wycisza się i płynnie przechodzi do następnej pozycji. Ofbirta jest o wiele spokojniejszy, wywołujący obrazy pustego islandzkiego pejzażu, jest wyraźnym nawiązaniem do poprzedniego albumu.

W całej twórczości Sigur Rós trudno zleźć dwa albumu, które brzmiałyby tak samo. Zapowiedź nowego krążka pokazuje, że możemy spodziewać się czegoś zupełnie innego niż dotychczas. Pozostaje tylko poczekać do premiery całego albumu.

 

Żyjemy w świecie przeładowanym cyfrowymi danymi. Spotykamy się z nimi prawie na każdym kroku.

Ryoji Ikeda w swoim projekcie zadaje pytanie o istotę rzeczy i szuka odpowiedzi wśród pierwotnych danych. Test Pattern to drugie wydanie w serii, a zastosowane w nim techniki są kontynuacją jego poprzedniego albumu Dataplex. Całość można porównać do pewnego rodzaju kodu Morse’a czekającego na słuchacza. Założenie jest proste: przechwycić jakiekolwiek dane, przekształcić je w kody kreskowe, a następnie odtworzyć je w postaci cyfrowego dźwięku, rozbitego na najmniejsze cząsteczki. Migające, szybkie i nakładające się dźwięki chwilami wykraczają poza spektrum słyszalności. Twórczość Ikedy prowokuje do wywoływania najgłębszych myśli na temat muzyki, a nawet rzeczywistości.

W całym procesie tworzenia jest tylko jeden etap, w którym istotną rolę odgrywa człowiek. Podczas przekształcania surowych danych, składających się z 0 i 1, w dźwięki. Ikeda tworzy w ten sposób muzykę, której podstawą może być dosłownie cokolwiek – pamiątkowe zdjęcie z wakacji, fragment jakiegoś przemówienia, czy filmy wojenne. Jest to doświadczenie z jednej strony muzyczne, z drugiej zaś poza-muzyczne- w niektórych utworach możemy odnaleźć fragmenty melodii, w innych zostajemy skąpani w odhumanizowanym morzu cyfrowej kakofonii. Cały ten proces ma na celu zlikwidowanie uczucia splątania, wywołanego masowym przepływem danych. Poprzez restrukturyzację, pofragmentowanie i składanie w nową całość Ryoji Ikeda pokazuje jak odzyskać władzę nad utraconymi znaczeniami, zaplątanymi w cybernetyczną sieć – w jaki sposób iść w przyszłość nie będąc nieświadomymi ofiarami cyfryzacji, ale pośrednikami informacji, których zadaniem będzie dekodowanie i wtórna humanizacja narastającego przepływu danych.

Podróż przez gęstą i mroczną dżunglę. Sztuczne odgłosy przyrody, kakofonia metalicznych dźwięków, chłodne drony, wszystko zaczepione o głębokie impulsy basowe. Tak można opisać muzykę tworzoną przez owiany tajemnicą projekt Rainforest Spiritual Enslavemen. Opuszczone wibracje, pasaże basów, gęsty mrok… wszystko razem tworzy ciężkie kompozycje połączone, które w połączeniu z field recordingiem wprowadzają w medytacyjną atmosferę.

Imitacja medytacji (Imitation Of Meditation) - blisko dwudziestotrzyminutowy utwór powstały we współpracy Astral&Shit i duetu Sádon. Z każdą kolejną sekundą można odczuć stopniowe zanurzanie się w bezdenną głębię dźwięków. Szepty, śpiew chóru, miriada delikatnych dźwięków – wszystko podszyte nieustannym, gęstym i łagodnym noisem. Stopniowo zapomina się o świecie, wszystko dookoła nas przestaje istnieć, czas przestaje mieć znaczenie. Jedyne, co zostaje to moje wewnętrzne ja i myśli. Całkowite zawieszenie w przestrzeni i czasie. Wyobrażenia w głowie stają się coraz bardziej wyraźne, każde słowo zaczyna być zbędne.

Astral & Shit + Sádon - Imitation Of Meditation  do pobrania za darmo

W oddali słychać hałas, przykrywany, co jakiś czas grubą warstwą gęstego szumy. Tu prawie nigdy nie zapada cisza, przez co cały ten zgiełk zdążył wkraść się do naszej świadomości. Często wyrywam się z tego szaleńczego pędu, staję z boku i przyglądam się wszystkiemu dookoła. Oddech stopniowo zwalnia, szum zaczyna brzmieć zupełnie inaczej, upływ czasu jest wręcz fizycznie odczuwalny.

Odgłosy codzienności nakładają się na siebie, tworząc warstwy, z których każda jest śladem czyjejś obecności. Całość, pozornie chaotyczna, jest złożona z drobnych, tajemniczych odgłosów. Nasza pamięć rejestruje to, co dzieje się dookoła nas, po to by po chwili odrzucić wszystkie niepotrzebne szczegóły. Jednak nie do końca tak się dzieje. Często wracają do nas pojedyncze obrazy, wyrwane z kontekstu drobne dźwięki. Codziennie zbieramy mnóstwo takich sygnałów – część z nich przepada na zawsze, część zostaje, po to by za jakiś czas o sobie przypomnieć. Wtedy zaczynamy szukać pochodzenia tych drobnych tajemnic…

                Origin to, wydany na 12” vinylu, najnowszy album duetu Savvas Ysatis & Taylor Deupree.